Hejka!!

Jestem wielką miłośniczką zwierzaków. Najbardziej oczywiście uwielbiam psy, a z ich różnorodnych ras najszczególniejsze miejsce w sercu zajęły terriery typu bull. Od ponad 13 lat Amstaffy (szczególnie) zajmują bardzo ważne miejsce w moim sercu. Aktualnie mam suczkę tej rasy, ale o tym w postach. Zapraszam do mojego bloga poświęconego MOJEJ SUNI i innym psom tych ras. ZAPRASZAM! :)

czwartek, 7 marca 2013

kolejna dawka zdjęć :)

Dianka rośnie i potężnieje, mordkę ma coraz szerszą, jest coraz bardziej zawzięta przy zabawie w przeciąganie sznura, coraz wyżej skacze i w ogóle się rozwija. Czasem jej odbija i się nie chce słuchać, ale  z reguły jest genialnym psem-wariatem :)
u Pana na kolankach :)

wykańczam piłkę leżąc na łóżku

a co to pstrykło??

no i po piłce a pani będzie miała co robić :)

co ci ludzie tam robią... ??

"skończą w końcu hałasować?" słucha wiercenia ścian 

fajna ta sofa :)


Nie było nas trochę, ale wróciłyśmy i czujemy się super. Miałyśmy kilka zwad ze sobą, ale już się nam dobrze układa i zaczęłyśmy się rozumieć.

poniedziałek, 10 grudnia 2012










no hej :)
znów nas troszkę nie było, ale tym razem wracamy z nowymi zdjęciami :)
5 miesięcy już :)
Ostatnio doszłam do wniosku, że takiego psa jeszcze nie miałam... 
Diana jest zdecydowanie wszystkożerna.
Począwszy od suchego chleba (który uwielbia bardziej niż psi chrupki), przez banany i wszelkie mięsne potrawki, skończywszy na mandarynkach.
W ogóle rzadko zdarza się bym dała jej coś czego by nie zjadła.
Ogórki najlepiej świeże,ziarno słonecznika i dyni, paluszki, no dosłownie wszystkożerna.
Jak ludzie widzą co ona zjada to nie wierzą nawet własnym oczom. :D
Miła odmiana po piesach niejadkach jakimi były Nico i Hektor. echhh!! Mój mały Kochany żarłoczek.
A ostatnio zostaje w domku w kagańcu to i nic nie broi (tfu tfu by nie zapeszyć) :D


Pozdrowienia 

Ania

wtorek, 27 listopada 2012

Psie postępy


Tak wiem dawno mnie nie było. Dawno nie pisałam newsów z życia mojego bull'a, ale miałam troszkę więcej pracy poza domem. Teraz postaram się troszkę nadrobić.

Otóż mój pies robi postępy, ale i momentami się w nich cofa. Był już czas, że pięknie prosiła na dwór, aż znienacka zaczynała postępować wręcz odwrotnie nie prosząc w ogóle i sikając gdzie się tylko da.
Przestała już chwilowo gryźć mi różne rzeczy, a tu nagle wracam do domu i cała kuchnia w strzępkach ze śmieci jak i kawałków papierów, z których to kawałków musiałam się niejednokrotnie domyślać czymże były przed pogryzieniem.


Ale ostatnio pobiła rekord. Tego jeszcze nie było. W piątek kupiłam sobie buty i jej kaganiec, by go zakładać przed zostawieniem jej samej w domu. Niestety Moje Kochanie wychodząc z domu nie założył jej go w poniedziałek rano, a mojej suni wystarczyło kilka chwil by doprowadzić mnie do szału, gdy wrócę do domu. Oto po powrocie moim oczom ukazały się nowe nie założone jeszcze ani razu buty z przerwaną sznurówką, ze śladami po zębach w różnych częściach buta i pogryzionymi rzepami. MOJE NOWE BUTY! 
Tak za to już dostała karę, posiedziała ze dwie godzinki sama w kagańcu, a później chodziła i próbowała mnie przeprosić. Ale miałam nerwa na nią i goniłam ją na jej miejsce.


Dziś za to nowość otóż kaganiec zdaje egzamin (tfu, tfu, póki co) dziś wróciłam do domu po dłuższym czasie  a mój pies w kagańcu i nawet nie było nasikane nigdzie. Wow!

Mój wujek mówi mi, że taka nieposłuszna i "głupia" będzie do skończenia roku czasu. No mam nadzieję, że nie dłużej.


A jak wasze pieski?
Może i wasze coś ostatnio pogryzły, albo czymś szczególnie wam się przysłużyły?
Pozdrawiam was serdecznie buziaki.

Ania


wtorek, 23 października 2012



Dzień dobry to ja :) Miesiąc od zamieszkania w nowym domu :)
kolejne zdjęcie Diany:)

na swoim posłanku :) pozuję do zdjęcia :)

a tu leżę... panienka z.... (hmmm..) posłanka :)
 Taka mała sesyjka zdjęciowa Diany. :D
Niestety muszę was zawieść, kolejne próby dodania skończyły się porażką.
Dziś dzień lenistwa.
Ciepłe skarpety, szlafroczek, kołderka, komp na kolanach i romansidło na tv.
Pies mi niestety zabawkami skutecznie zagłusza ten film.
Robi duże postępy w posłuszeństwie ale ostatnio coś jej odbiło i kilka razy zostawiła znów mokrą kałużę zamiast poprosić na dwór.
Ale nie można mieć wszystkiego na raz.

Pozdrawiam wszystkich.

Ania ;>


środa, 17 października 2012

wariacje z puszką :)

Hejka, dawno nie pisałam, ale jakoś nie miałam specjalnie czasu.
Dziś postanowiłam zamieścić kolejny filmik z szaleństwami mojego psa.
Ile radości i zabawy może dać jedna puszka?
Otóż dla mojej Diany niewiarygodnie dużo.
Ale zacznijmy od początku.
W niedzielę zgniotłam i położyłam na podłodze puszkę po pewnym napoju (nie chcę robić reklam),
szaleństwa nie było końca. Z przyczyn technicznych nie mogę dodać filmików, które odzwierciedlają szaleństwa z puszką i farelką, NIESTETY, coś się popsuło i jest problem z wrzuceniem ich na bloga. :(((((((
To jest tylko namiastka tego co wyprawia moje Słonko, gdy ją napadnie na zabawę.
Momentami sama się zastanawiam czy ją nagrać, czy uspokoić, by nie zrobiła sobie krzywdy.
Wariacje z puszką czy pod prysznicem, czy nawet oszczekiwanie farelki za to, że dmucha jej w pyszczek ciepłym powietrzem to pikuś.
Mój pies uwielbia wręcz wskakiwać na łóżko, sofę, szaleć za piłką czy plastikową butelką, przeciągać się za pomocą starej koszulki, a najbardziej szaleje jak usłyszy dzwonek telefonu, szczególnie gdy ja jeszcze śpię- wtedy zaczyna się akcja obudzić panią- wskakuje na łóżko a później próbując mnie obudzić włazi mi na głowę, dosłownie, i to podgryza to łapką zahaczy o włosy. Mówię wam, dla mnie- osoby uwielbiającej spać- jest to istna apokalipsa z samego rana.
Ale nie mogę narzekać, bo czyni również postępy. Zaczyna coraz widoczniej prosić, gdy potrzebuje wyjść za potrzebą.
Więc, nie zapeszając, pochwalę, że od kilku dni nie zastałam na podłodze żadnej kałuży :)

poniedziałek, 8 października 2012

szczenięce problemy...

Posiadanie szczeniaka to dużo śmiechu,
 dużo odpowiedzialności, 
nerwów oraz prania i sprzątania. 
Stosy ścier do prania, bo pies nasikał 
(nauka sikania na dworze i wytrzymywania do wyjścia wychodzi nam opornie), 
masa podartych, poobgryzanych różnistych przedmiotów, od mebli zacząwszy na butach skończywszy... achhh.
A dodatkowo moje ukochane terriery 
potrafią być bardzo zawzięte i niejednokrotnie złośliwe. Dziś obudziłam się i zastałam obok łóżka osikane kapcie... tak osikane, że nie zostało mi nic innego jak je wyprać, uprzednio słownie perswadując Dianie, że tak się nie robi... teraz moje kochane zwierzątko siedzi na swoim miejscu, skąd za karę ma nie wychodzić. No cóż jakaś kara być musi, jakoś musi się nauczyć, a metoda nagród i kar jest jedną z lepszych.

Ale, ale... jak mówiłam posiadanie psa to nie tylko nerwy, i sprzątanie po nim... to także cała masa śmiechu. Przykłady:
1) kiedy to 
nieumiejętnie jeszcze próbuje wskoczyć na łóżko i mniej więcej w połowie jego wysokości odbija się i upada na podłogę,
2)kiedy to 
próbując zobaczyć co pani robi wchodzi pod prysznic i szaleńczo próbuje uchwycić mordką lecącą wodę. 
Pierwsza kąpiel była okropna dla niej, gdyż nie znając odgłosu prysznica bardzo się tego hałasu przestraszyła,
 ale kolejne próby pod prysznicem to coraz więcej zabawy.
 Tak więc pewnego razu postanowiłam włączyć jej prysznic i nagrać razem ze szwagierką jej wyczyny pod prysznicem:

3) a już moja Diana,

 jak to na Amstafkę przystało,

 uwielbia przeciąganie się "moje twoje" przy pomocy sznurka tudzież zwykłej starej koszulki.
Jedną właśnie koszulkę poświęciłam do tego typu zabaw z nią,
więc bez przeszkód mogłybyśmy ustalić nową modę na porwane ubrania XD
4) ale najbardziej uwielbiam,
 gdy moja sunia się obudzi i bardzo chce zwrócić na siebie uwagę.
Wydaje wówczas dźwięki, które brzmią mniej więcej jak "woooow" ("łooooł") takie mniej bądź bardziej piskliwe.
Używa ich na potęgę, a brzmią bardzo fajnie. :)może kiedyś uda mi się to nagrać to zamieszczę filmik z takim jej łałem :D
Moja sunia jest kochana, ale i potrafi mnie bardzo wkurzyć, wiadomo szczeniak dopiero się uczy co może a czego nie.

Zapraszam do odwiedzenia Bloga Kosmetycznego mojej Przyjaciółki Justyny: http://www.kupujzjusia.blogspot.ie/ Gorąco polecam szczególnie zakupoholiczkom :D
Czekam również na wasze wieści o zwierzakach nie koniecznie tylko psach, gdyz uwielbiam wszystkie zwierzaki (no może poza pająkami i wężami, do tych nie jestem jakoś przekonana).


Pozdrawiam gorąco
Ania 

środa, 3 października 2012

Troszkę historii...

Diana nie jest moim pierwszym zwierzakiem i nie pierwszym psem w moim życiu. Pierwsza była Perełka, kundelek, pamiętam ją jedynie przez mgłę bo była bardzo małym szkrabem gdy u nas mieszkała, no i był to krótki okres czasu gdyż moja mama nie miała nerwów do psa który potrafił spędzić na podwórku dwie godziny, przyjść do domu i załatwić potrzeby na kanapie. No cóż, historia krótka, ale i mało przeze mnie niestety pamiętana. 
Kolejny był Dino, uroczy kundelek sięgający mniej więcej do kolana w trzech kolorach: białym, czarnym i odrobiną podpalanego. Jednak jak to pies przygarnięty z ulicy, który na niej już nauczył się żyć wolał jedzenie znalezione na śmietniku niż kupowane psie jedzonko w jego misce... Po jakimś czasie uciekł po raz ostatni i już go nie odnaleźliśmy.
Później razem z mamą wzięliśmy staruszka od babci. Nero był mieszanką owczarka podchalańskiego i niemieckiego. Śnieżnobiały, więc często wołaliśmy na niego Biały. Przeżył ostatnie swoje dni u nas i zaginął w niewyjaśnionych nam dotąd okolicznościach z podwórka. 
Następny był Lucky. Mały długowłosy jamnik, którego podczas spaceru znalazł właśnie Nero. Pobył na wsi, bo nie dogadywal się z Nerusiem. Jednak po jego zaginięciu wzięliśmy go z powrotem. Niestety umiłował sobie przegryzanie kabli w domu, więc będąc zaniepokojonymi, że któregoś razu "popieści" go prąd postanowiliśmy oddać go do cioci na wieś. Tam przeżył wiele lat, będąc nie raz pogryzionym przez inne psy walczące o dostęp do suni z cieczką. Doczekał się jednak pięknej starości i opóścił nas w naturalny sposób.
W niedalekim czasie u Cioci (siostry mojego ojca) pojawiło się dziecko, a zaraz za nim pies. Było to 13 lat temu. Tym psem była czarna z odrobiną białych plamek, Haga. Haga była pierwszą Amstaffką jaką w życiu swoim poznałam. Przecudowny pies i niejednokrotnie zapewne przywołam jej postać w swoich postach, gdyż poznałam ją mając 7 lat i przeżyła ona bardzo wiele. Między innymi poród 9 szczeniąt. Jednym z tych piesków, był nasz późniejszy pies- Hektor. Był on przepięknym pręgowanym z białymi wstawkami Amstaffem. Dostałyśmy go jako prezent od cioci na 10 urodziny (moje 10 siostry 11). Niestety nie był z nami długo bo tylko 3 lata. Po tym właśnie czasie ukazała się jego wrodzona wada serca, która w tym okresie zaczęła produkować nadmierne ilości płynów i niestety byłyśmy zmuszone naszego psa uśpić, gdyż jego rokowania nie były nawet dobre. Jego serce przestawało mieścić się w klatce piersiowej.
Po tym przeżyciu miało już nie być kolejnego psa w domu. Jednak nasza rodzina, zamiłowana w zwierzakach przywiązana do psów, wytrzymała w tym postanowieniu pół roku. Tak to ze szkółki policyjnej z niewyjaśnioną blizną po boku trafił do nas Niko. miał to być szczeniak, jednak okazało się, że ma już ponad pół roku i wiele blizn również na psychice. Niko jest owczarkiem niemieckim. 








Jest z naszą rodziną już 7 lat i nie obawiam się użyć stwierdzenia, że przez te 7 lat był to przede wszystkim mój pies. Niestety moje losy potoczyły się tak, że wyjechałam do Irlandii, gdzie jego wziąć ze sobą nie mogłam. Do tego psiaka tez będę jeszcze nawiązywać, bo z nim przeszłam też baaaardzo wiele i ja spędzałam z nim najwięcej   

                                  czasu...
Tak oto jesteśmy w chwili obecnej...
Mieszkam w Dublinie z moim chłopakiem i jakieś trzy miesiące starałam się go przekonać byśmy wzięli psa do domu. Nie dawał za wygraną. W międzyczasie spodobały mu się papugi, mieliśmy tez w planie wziąć kota, aż 22 września udało się.... namówiłam go na psa... na Amstaffa... Tak od tej pory jest u nas Diana:) którą już poznaliście w poście poprzednim i w moim nagłówku.

 

Czy i wy macie doświadczenia z amstaffami?
Może ktoś z was posiada takiego psiaka?


P.S.
polecam dziewczynom lubiącym kosmetyki bloga z recenzjami, mojej przyjaciółki Justyny, której w tym miejscu chcę podziękować za utworzenie wspaniałego nagłówka dla mnie. DZIĘKUJĘ :*

POZDRAWIAM ODWIEDZAJĄCYCH
ANIA