Hejka!!

Jestem wielką miłośniczką zwierzaków. Najbardziej oczywiście uwielbiam psy, a z ich różnorodnych ras najszczególniejsze miejsce w sercu zajęły terriery typu bull. Od ponad 13 lat Amstaffy (szczególnie) zajmują bardzo ważne miejsce w moim sercu. Aktualnie mam suczkę tej rasy, ale o tym w postach. Zapraszam do mojego bloga poświęconego MOJEJ SUNI i innym psom tych ras. ZAPRASZAM! :)

środa, 3 października 2012

Troszkę historii...

Diana nie jest moim pierwszym zwierzakiem i nie pierwszym psem w moim życiu. Pierwsza była Perełka, kundelek, pamiętam ją jedynie przez mgłę bo była bardzo małym szkrabem gdy u nas mieszkała, no i był to krótki okres czasu gdyż moja mama nie miała nerwów do psa który potrafił spędzić na podwórku dwie godziny, przyjść do domu i załatwić potrzeby na kanapie. No cóż, historia krótka, ale i mało przeze mnie niestety pamiętana. 
Kolejny był Dino, uroczy kundelek sięgający mniej więcej do kolana w trzech kolorach: białym, czarnym i odrobiną podpalanego. Jednak jak to pies przygarnięty z ulicy, który na niej już nauczył się żyć wolał jedzenie znalezione na śmietniku niż kupowane psie jedzonko w jego misce... Po jakimś czasie uciekł po raz ostatni i już go nie odnaleźliśmy.
Później razem z mamą wzięliśmy staruszka od babci. Nero był mieszanką owczarka podchalańskiego i niemieckiego. Śnieżnobiały, więc często wołaliśmy na niego Biały. Przeżył ostatnie swoje dni u nas i zaginął w niewyjaśnionych nam dotąd okolicznościach z podwórka. 
Następny był Lucky. Mały długowłosy jamnik, którego podczas spaceru znalazł właśnie Nero. Pobył na wsi, bo nie dogadywal się z Nerusiem. Jednak po jego zaginięciu wzięliśmy go z powrotem. Niestety umiłował sobie przegryzanie kabli w domu, więc będąc zaniepokojonymi, że któregoś razu "popieści" go prąd postanowiliśmy oddać go do cioci na wieś. Tam przeżył wiele lat, będąc nie raz pogryzionym przez inne psy walczące o dostęp do suni z cieczką. Doczekał się jednak pięknej starości i opóścił nas w naturalny sposób.
W niedalekim czasie u Cioci (siostry mojego ojca) pojawiło się dziecko, a zaraz za nim pies. Było to 13 lat temu. Tym psem była czarna z odrobiną białych plamek, Haga. Haga była pierwszą Amstaffką jaką w życiu swoim poznałam. Przecudowny pies i niejednokrotnie zapewne przywołam jej postać w swoich postach, gdyż poznałam ją mając 7 lat i przeżyła ona bardzo wiele. Między innymi poród 9 szczeniąt. Jednym z tych piesków, był nasz późniejszy pies- Hektor. Był on przepięknym pręgowanym z białymi wstawkami Amstaffem. Dostałyśmy go jako prezent od cioci na 10 urodziny (moje 10 siostry 11). Niestety nie był z nami długo bo tylko 3 lata. Po tym właśnie czasie ukazała się jego wrodzona wada serca, która w tym okresie zaczęła produkować nadmierne ilości płynów i niestety byłyśmy zmuszone naszego psa uśpić, gdyż jego rokowania nie były nawet dobre. Jego serce przestawało mieścić się w klatce piersiowej.
Po tym przeżyciu miało już nie być kolejnego psa w domu. Jednak nasza rodzina, zamiłowana w zwierzakach przywiązana do psów, wytrzymała w tym postanowieniu pół roku. Tak to ze szkółki policyjnej z niewyjaśnioną blizną po boku trafił do nas Niko. miał to być szczeniak, jednak okazało się, że ma już ponad pół roku i wiele blizn również na psychice. Niko jest owczarkiem niemieckim. 








Jest z naszą rodziną już 7 lat i nie obawiam się użyć stwierdzenia, że przez te 7 lat był to przede wszystkim mój pies. Niestety moje losy potoczyły się tak, że wyjechałam do Irlandii, gdzie jego wziąć ze sobą nie mogłam. Do tego psiaka tez będę jeszcze nawiązywać, bo z nim przeszłam też baaaardzo wiele i ja spędzałam z nim najwięcej   

                                  czasu...
Tak oto jesteśmy w chwili obecnej...
Mieszkam w Dublinie z moim chłopakiem i jakieś trzy miesiące starałam się go przekonać byśmy wzięli psa do domu. Nie dawał za wygraną. W międzyczasie spodobały mu się papugi, mieliśmy tez w planie wziąć kota, aż 22 września udało się.... namówiłam go na psa... na Amstaffa... Tak od tej pory jest u nas Diana:) którą już poznaliście w poście poprzednim i w moim nagłówku.

 

Czy i wy macie doświadczenia z amstaffami?
Może ktoś z was posiada takiego psiaka?


P.S.
polecam dziewczynom lubiącym kosmetyki bloga z recenzjami, mojej przyjaciółki Justyny, której w tym miejscu chcę podziękować za utworzenie wspaniałego nagłówka dla mnie. DZIĘKUJĘ :*

POZDRAWIAM ODWIEDZAJĄCYCH
ANIA

9 komentarzy:

  1. Nie wiedziałam, że Niko trafił do Ciebie ze szkółki policyjnej. :) To taki pies-komisarz miał być? :))
    Dziękuję za reklamę mojego bloga ^^ :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie pies komisarz... przez ta bliznę na boku policjanci zamierzali go uśpić, bo się niby nie kwalifikował :( więc można powiedzieć, że go uratowaliśmy.

      Usuń
    2. No ta, ale gdyby nie miał blizny to byłby pies komisarz :)

      Usuń
    3. no tak Komisarz Rex- Niko :)

      Usuń
    4. albo Komisarza Alex-Niko :P

      Usuń
  2. co za zbieg okoliczności ! mojego wujka pies też nazywa się Nero ,ale jest owczarkiem niemieckim ! :D
    obserwujemy ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam,

    Kocham zwierzątka i z chęcią zaobserwuję, byłoby nam bardzo miło, jeśli i Ty nas zaobserwujesz.

    Pozdrawiamy!
    :*;*:);)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo mi przyjemnie :) i oczywiście również będę obserwować :)

      Usuń